Ostatnim sposobem,którym chciałam przezwycieżyć cierpienie to cięcie się ! Zaczeło się od początku gimnazjum. Kiedy poszłam do nowej szkoły,nowi ludzie,nowe znajomości,nowa miłość. Ciąć zaczełam się pod koniec września,było to stopniowe, ciełam się czym się tylko dało. Najpierw lekko,później coraz mocniej, a później zrobiłam sobie rany,które strasznie bolały,nie ćwiczylam na w-fie bo bałam się ,że nauczycielka to zobaczy. Codziennie się ciełam, po rękach,nogach gdzie się tylko dalo. To było dla mnie uzależnienie,. Uzależniłam się od cięcia . Nie dawałam sobie z tym rady. Kiedy wreszcie przestalam,przez kilka dni tego nie robiłam,kiedy znów to zrobiłam. Moje przyjaciółki chciały iść do pani,powiedziałam,że więcej tak nie zrobię i ostatni raz mi zaufały. Jednak te słowa nie byly prawdą. W tym samym dniu,kiedy wróciłam do domu postanowilam napisać list pożegnalny,napisałam ,że bardzo ich kochalam , ale musialam tak zrobić ,że oni pewnie się nie przejmą tym,jeszcze przed podcięciem sobie żył, napisała do mnie przyjaciólka z bylej podstawówki,dowiedziała sie od takiej Patrycji również mojej przyjaciółki tylko,że z gimnazjum , że się tnę ! To ona kiedyś mnie uratowała,że jeszcze żyje, napisala mi w sms ,że jeszcze raz to zrobię to pozałuje,ze to jets glupie,że ze mna gorzej niż z dzieckiem i różne takie glupoty,później napisała do mnie na gg i wysłała mi pewne opowiadanie,które dało mi do myslenia ! Kiedy go przeczytałam,łzy same zaczeły mi lecieć ! ;(
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz