wtorek, 27 listopada 2012

Coś cennego ! ;)

Zycie jest najwyższą wartością. Leszek Kołakowski powiadał, że największy paradoks samobójstwa polega na tym, iż jest ono karą wymierzoną światu, który pozostaje na ludzkie cierpienie zupełnie obojętny. Ważne zatem, aby uświadomić sobie, że w momencie popełnienia samobójstwa największym przegranym będziemy my sami. To my mamy bowiem do stracenia coś najcenniejszego – życie. Cokolwiek legło u podstaw naszego destrukcyjnego sposobu myślenia – zawiedziona miłość, rozpad rodziny, praca – nic nie przewyższa wartości naszego osobistego istnienia.

Nie masz z kim porozmawiać ?

Pamiętajcie samobójstwo to nie jest rozwiązanie żadnych problemów, wręcz przeciwnie przyspożysz innym wielu rozpaczy,zmartwień, problemow !!! Życie jest piękne ! Z życia należy się cieszysz . Z każdej chwili ! Nie wolno się nad soba użalać , ani popełniać samobójstwa ! Jeśli nie masz z kim tak naprawdę porozmawiać :
Pisz : 
gg : 5192508
e-mail-malgosiaxd@gmail.com 

Istnieje też telefon zaufania , chociaż dla wielu będzię trudno tak zadzwonić ! 
9288 

Masz mysli samobójcze ?

MASZ MYŚLI SAMOBÓJCZE?

Jakbyś siedział w swoim pokoju - drzwi zablokowane - z piórem w ręku i pustą kartką papieru przed Tobą. Drżenie dłoni, a łzy zaczynają ponownie spływać po policzkach - po raz trzeci w ciągu ostatniej godziny. W górnej części strony piszesz "Do rodziny", ale zdecydowałeś, że jest to zły sposób na rozpoczęcie listu - listu samobójcy. Próbujesz ponownie, zacząć od nowa - znowu i zn
owu, ale nie wiesz, gdzie i jak zacząć.

Nikt nie rozumie, nikt nie wie, co masz zamiar. Jesteś sam lub przynajmniej Twoje myśli. Nikogo nie obchodzi to czy żyjesz czy nie, masz na myśli "nic" do "nikogo".

Jest noc, leżysz obok łóżka. "Żegnaj" - szepczesz w ciemności. I z tym, bierzesz swój ostatni oddech. Kończysz z tym wszystkim. Umierasz.

Nikt się nie przejmie? No to się myliłeś. Jest we wtorek, następnego dnia rano, godzina 08:21. Twoja matka przychodzi pod Twój pokój i puka do drzwi. Nie wie, że nie słyszysz jej, nie wie, że Cię już nie ma. Puka jeszcze, kilka razy, wykrzykuje Twoje nazwisko ze złości, byś otworzył je w końcu. Gdy brak odpowiedzi z Twojej strony, ona otwiera je i krzyczy. Upada na podłogę i jęczy z bólu, podczas gdy Twój tata wpada do pokoju. Rodzeństwo zdążyło wyjść już do szkoły. Bardzo słaba matka stara się zebrać energię.. Pochyla się nad martwym ciałem, płacze, ściskając rękę, krzycząc. Twój tata stara się pozostać silny, ale łzy uciekają z jego oczu; Dzwoni po pogotowie. Twoja matka obwinia siebie. Przez cały czas mówiła Co "nie", krzyczała na Ciebie i wysłała do pokoju za karę. Twój ojciec będzie winić siebie za to, że nie było Go przy Tobie, kiedy prosiłeś o pomoc, za to, że był poza domem, w pracy, nie poświęcał Ci uwagi. Nikt się nie przejmuję, tak?

9:44. Pukanie do drzwi klasowych. Mama wygląda na bardziej zmartwioną niż kiedykolwiek. Wchodzi do klasy, do Twojego nauczyciela; Wszyscy uczniowie, znajomi, obawiają się: co jest grane? Nauczyciel później ogłasza klasie Twoje samobójstwo. Popularna dziewczyna, która zawsze nazywała Cię grubasem i śmiała się z Ciebie, obwinia się. Chłopiec, który siedzi za Tobą - ten, który zawsze rzucał w Ciebie rzeczy podczas lekcji - obwinia się za to. Nauczyciel też się obwinia - za te czasy, gdy krzyczał na Ciebie, ponieważ zapomniałeś swojej pracy domowej lub za słuchanie muzyki w klasie. Ludzie płaczą, krzyczą, są wstrząśnięci, żałują tego, co zrobili. Jeszcze nikt nie martwi się o Ciebie, co nie?

Twoje rodzeństwo wraca do domu. Twoja matka ma im powiedzieć, że odszedłeś na zawsze. Twoja młodsza siostra - bez względu na to ile razy krzyczała na Ciebie, ile razy powiedziała jak to ona nienawidzi Cię - zawsze kochała Cię i widziałem Cię jako bohater; jej wzór do naśladowania. Teraz zaczyna winić siebie. Twój brat - chłopiec, który nigdy nie płacze. Siedzi teraz w swoim pokoju; wściekły na siebie - on spowodował Twoją śmierć. Przez ostatni czas dokuczał Ci. Wyzywał Cię, przewracał rzeczy; teraz nie wie jak sobie poradzić z faktem, że Cię nie ma. Na zawsze. Nikt się nie przejmie, prawda? Prawda?

To było ponad miesiąc. Drzwi do Twojego pokoju były zamknięte przez cały ten czas. Wszystko jest teraz inne. Twój brat został wysłany do psychiatry rodzinnego, codzienne wołanie siostry, że wciąż czeka na Ciebie, prosi byś wrócił. Codziennie czeka na Ciebie w domu. Popularna dziewczyna wciąż czuje sie winna. Nie wie jak radzić sobie z bólem. Twój ojciec ma depresję; Twoja matka nie spała nocami, uważa że to wszystko jej wina. Płacze i krzyczy, każdej nocy, chce abyś wrócił. Chłopiec, który zawsze przeszkadzał Ci na lekcji porzucił szkołę. Wciąż nikt nie przejmuje się Tobą, co nie?

Twoja matka ostatecznie decyduje się zrobić porządek w Twoim pokoju. Ale nadal nie jest w stanie podjąć się tego zadania. W końcu weszła i zamknęła się w Twoim pokoju na dwa dni próbuje oczyścić ubrania, rzeczy. Ale ona nie może, wciąż nie może się pożegnać, nie może się z tym pogodzić, nie, jeszcze nie teraz. Nigdy tego nie zrozumie, dlaczego.

Nadchodzi twój pogrzeb. Jeden wielki pogrzeb - wszyscy przychodzą. Nikt nie wie co powiedzieć. Ciebie, tak wspaniałej i zawsze uśmiechniętej osoby już nie ma; Jesteś gdzie indziej. Nikt nie wie co powiedzieć, nadal wszyscy są w szoku. Każdy płacze, każdy tęskni za tobą. Wszyscy chcą twojego powrotu, ale to już jest niemożliwe.
Nadal uważasz, że nikt się Tobą nie przejmuje? Pomyśl jeszcze raz. Nawet jeśli ludzie nie pokazują tego, to oni w jakiś sposób troszczą się o Ciebie, kochają Cię. Jeśli odbierzesz sobie życie, dziś lub w inny dzień, to wiedz, bo nawet sobie nie zdajesz sprawy, nie wiesz jak bardzo ludzie myślą o Tobie. Jeśli zabijesz się dzisiaj, zatrzymasz swoje cierpienie, ale ból wszystkich tych, którzy Cię lubili, pozostaje na resztę ich życia. Samobójstwo jest łatwym sposobem - ale to zły wybór. Życie może i nie jest piękne, ale za to jest mnóstwo pięknych chwil. Tak, każdy ma swoje wzloty i upadki, każdy ma swoje złe dni. Musisz przejść przez ten trudny okres w swoim życiu, ale złe czasy przychodzą i odchodzą. Może nie widać światełka w tunelu, ale jest tam. Bez względu na to jak trudne jest życie, to nigdy się nie poddawaj.

Poświęć chwilę teraz i pomyśl. Jeśli zabijesz się - jak ludzie będą się czuli, o czym będą myśleli? Nie wiesz? to powiem ci: łzy, łzy i więcej łez. Dewastacja. Poczucie winy. Ból. Żal.

Jeśli po przeczytaniu tego wciąż czujesz myśli samobójcze, to wiedz, że są osoby, które mogą Ci pomóc. Jestem tu dla Ciebie. Będę bardziej szczęśliwy, jeśli dasz mi możliwość, bym mógł Cię wysłuchać, bym mógł wziąć na siebie Twoje żale, Twój ciężar i postaram się, jak pewnie i Twoi bliscy, pomóc Ci poczuć się lepiej. Są nauczyciele, rodzice, znajomi, dziadkowie, sąsiedzi, dorośli - wszyscy są tu dla Ciebie zawsze, gdy tylko ich potrzebujesz.

Mam nadzieję, że to zmieni czyjeś życie.





http://maksrutkowski-thoughts.blogspot.com/2012/11/mysli-samobojcze.html

Depresja ? -notka jednych z blogerów



Jestem świadomy tego, że na świecie, w Polsce, nie jedna osoba przechodzi przez depresję, a tym bardziej dzisiejsza młodzież. Sam miałem z nią styczność przez kilka miesięcy. Nie będę opisywał, czemu, kiedy itp., może to co napiszę pomoże kiedyś komuś, może nie, a jak nie to sam kiedyś (oby nie), wrócę do tego co tu wypisałem i postaram się poradzić sobie z tym tak samo jak jakiś czas temu. Od razu piszę, że nie jestem jakimś psychologiem, znawcą czy wszechwiedzącym, nie. Piszę to tak o, nigdy nic nie wiadomo. Może moja przeszłość uratuje czyjąś przyszłość. Już raz próbowałem, będąc przy kimś, ale nie podołałem.
Depresja to przede wszystkim myślenie o samobójstwie, o chęci zakończenia życia. Sam nie raz o tym myślałem, dokonywałem czynów, których bym normalnie nie zrobił. Czy mogę to nazwać brakiem myślenia racjonalnego? Pytanie też brzmi, jak sobie z tym poradziłem?

Ten stan robi z naszego mózgu, jedno wielkie bagno, brak chęci do standardowego funkcjonowania, myślenie o śmierci. Pomimo tego, że się jednak (podświadomie) boimy a wmawiamy sobie że tak nie jest, to i tak tego nie zrobimy, ale to już chyba zależy od psychiki. Nie stawiam tutaj nikomu wyboru, czy nawet chęci bycia kimś "lepszym" bo ja tego nie zrobiłem. Nie. Bo myślę teraz racjonalnie i wiem, że ten wybór byłby najgorszą rzeczą, czynem, z którego prawie skorzystałem. Prawie robi, jak wiemy, dużą różnicę. Uważam się za osobę o silnej psychice.
Życie ma swój cel, wszystko ma swój powód. W tym przypadku depresja jednak po coś zaistniała w moim życiu. Ten melancholijny stan, utwierdzał mnie w przekonaniu, że nikt mi nie jest potrzebny, że lepiej jakbym został sam i sam odszedł, odciąłem się od wszystkiego co było możliwe.. Ten czas, samotność, dał mi wiele do myślenia i to był chyba główny cel, by przemyśleć wszystkie sprawy dotyczące mojej osoby, mojej drogi. Jestem świadomy tego, że jest to sprzeczne z tym co napisałem na początku drugiego akapitu, że "mamy bagno w głowie". To nie oznacza, że myśleć nie możemy, możemy ale nie racjonalnie, nie trzeźwo. Zaczynasz więcej myśleć, doprowadzi Cię do podjęcia pewnych działań, czynów, wyborów, decyzji. I tu znajduje się ten plus...depresja zmieniła mnie i to bardzo. Czy pozytywnie czy negatywnie, sam nie wiem, nie mnie oceniać, ale to było dla mnie duże doświadczenie, które w tej chwili mogę zapisać. Nie wiem czy to zmieni każdego na lepsze, każdy jest inny i każdy inaczej zareaguje. Wiadomo, że trzeba poświęcić coś, by zyskać, np. w tym przypadku zdrowie fizyczne oraz psychiczne. Doszedłem do tego wniosku: "tak czy siak, kiedyś i tak umrę, ale jestem tu po coś, nie zrobiłem wszystkiego a wiem, że mógłbym gdybym się spiął. Zrobiłbym więcej, potrafię. Nadejdzie na mnie kolej, w swoim czasie, to ja decyduję."
Depresja pozostaje z tego co wiem, uśpiona, ona nie znika, w każdej chwili może wrócić. W tym momencie mogę, przytoczyć słowa piosenki "Cieszmy się z małych rzeczy". To tak wiele znaczy.

Jak wyszedłem z tego?
Czas, myślenie i rozpatrywanie nad tym co zrobiłem do tej pory złego, co mógłbym jeszcze zmienić. Ale była jeszcze jedna rzecz, przez co wpadłem w nałóg psychiczny, bo fizycznie jest to niemożliwe. Jest to coś, uznawane za lek, ale każdy wie że to używka. Nie jedna osoba próbowała. Oczywiście nie zachęcam, nie będę nikomu wmawiał, że to najlepsze wyjście z depresji. Mowa o zielsku. To jeden z najlepszych antydepresantów i tej używce zawdzięczam wiele. Ucieczkę z tak okropnego stanu. Nie zasięgałem pomocy u lekarzy, psychologów. Uważałem, że nie potrzebuję tego, nigdy nie chodziłem po ludziach, zawsze radziłem sobie sam, tak więc się tego trzymałem. Poddałem się tylko środku odurzającemu. Ale na początku próbowałem tabletek od psychiatry, u którego pojawiłem się nie z własnego wyboru.
Nie polecam pójścia na skróty, ponieważ nie mam zielonego pojęcia jak to wpłynie na kogoś innego. Ten "lek", był lekiem "końcowym", dobijającym depresję. Czas, myślenie i rozpatrywanie nad sobą oraz nad swoimi błędami, które zrobiłeś dotychczas - jak je zauważysz to będziesz chciał je zmienić i poświecisz na to wiele czasu, przez co zapomnisz o próbach samobójczych, czy innych głupich rzeczach.

Wszystko ma swój cel, sens.

Sytuacje, które wpłynęły na to, dlaczego wpadłeś w depresję, to elementy, które powinieneś zaakceptować, przemyśleć i postarać się spojrzeć na nie z innej perspektywy. Zauważyć, że są rzeczy które możesz jeszcze zmienić, przynajmniej dla samego siebie.
Depresja to też egoizm, myślenie o samym sobie przez ten okres.
Człowiek jak człowiek, jeżeli się było w takim staniem, to myślę że idealnie się rozumiemy, ja rozumiem Ciebie a Ty jesteś w stanie zrozumieć mnie, nic więcej. Możesz być jeszcze kimś wielkim i zmienisz coś w swoim życiu, tak by odejść kiedyś, ale nie teraz, z HONOREM, a nie uciekając i pozostając tchórzem.





http://maksrutkowski-thoughts.blogspot.com/2012/11/depresja.html






Twoje życie jest cenne dla nas wszystkich !

Wiem, że coś się stało, że jest Ci źle. Że czujesz się samotny(-a), bez szans na przyszłość, bez ludzi, którzy mogliby Cię zrozumieć... Wiem, że szukałeś(-aś) pomocy u innych, a oni nie zareagowali. Rozumiem, że masz już wszystkiego dość i nie wiesz, co zrobić; tylko ta jedna myśl pozostała: "skończyć z tym wszystkim"...
!
       Wiesz, czasem tak jest, że wydaje się, iż jesteśmy w studni bez dna. Straszne uczucie. Może przydarzyć się każdemu. Tobie też. Świat się zawalił, najbliżsi nie rozumieją, nie wiadomo jak z tego wyjść...
Problem w tym, że Twoi bliscy pewnie nie zdają sobie sprawy z tego, co przeżywasz. Nie rozumieją. Oni Cię kochają, zależy im na Tobie, jednak nie wiedzą, co naprawdę dzieje się w Tobie. To nie ich wina...
Ale mam dla Ciebie dobrą wiadomość: są ludzie, którzy to znają i mogą - chcą - Ci pomóc!
       To, co przeżywasz, to sprawa poważna, ale nie beznadziejna. Tak naprawde, to praktycznie z każdego kłopotu można znaleźć jakieś wyjście. Łatwiejsze, trudniejsze - ale ono istnieje. Byle zapytać kogoś, kto je zna. Byle znaleźć kogoś, kto będzie umiał dopomóc, wesprzeć, zrozumieć, poradzić. Bo śmierć nie jest specjalnie dobrym rozwiązaniem, choć teraz może Ci się tak wydawać...

       Masz dość, chcesz coś zmienić, naprawić - nie wychodzi, nikt Cię nie rozumie... Mam dla Ciebie propozycję: wybierz się do psychologa (lub szkolnego pedagoga, by Cię do niego skierował). Wiem, że to może zabrzmieć dla Ciebie głupio, ale ja mówię całkiem serio... Do psychologa nie idą ludzie "nienormalni", ale właśnie ci najnormalniejsi, którzy - jak każdy - potrzebują akurat pomocy i fachowej porady. Nie wstydź się, bo nie ma powodu do wstydu - może nawet przeciwnie, bo u nas ciągle trzeba trochę odwagi, by pójśc do gabinetu psychologicznego. To nie jest "specjalista od wariatów". Psycholog to człowiek, który umie i chce Ci pomóc. Wiesz, chodzi o zasadę: "co dwie głowy, to nie jedna"... Po to zaistniała psychologia - nie, aby leczyć, ale żeby pomagać. Każdy z nas potrzebuje czasem porady, pomocy. Może teraz kolej na Ciebie. Nie podejmuj ostatecznych decyzji przed wykorzystaniem wszystkich szans! Nie warto, Twoje życie jest zbyt cenne dla nas wszystkich, choć może jeszcze nikt o tym nie wie...

       Zastanów się nad tym. Moja propozycja jest jak najbardziej poważna, bo choć Ciebie nie znam, zależy mi na Tobie. Decyzja należy jednak do Ciebie. Tyle, że po odebraniu sobie życia nie będziesz już w stanie nim kierować. Więc może warto posłuchać mojej rady?

* * *

       

To nie jest rozwiązaniem problemu !

No więc tak jeśli chcesz popełnić samobójstwo podobnymi sposobami jakie wymienilam lub innymi najpierw zastanów się czy warto  ! Jeśli myślisz,że nikt nie będzie cierpial, to naprawdę bardzo się mylisz. każdy problem można rozwiązać rozmową z kimś bliskim lub w samym winowajcom problemu. W każdej takiej sytuacji zanim to zrobisz powinienes/powinnaś porozmawiać z bliską Ci osobą lub nawet z całkiem obcą ! Dużo przeżyłam i naprawdę do wszystkich was SAMOBÓJSTWO NIE JEST ROZWIĄZANIEM PROBLEMÓW !!!

Ostatni sposób -prawie skuteczny !

Ostatnim sposobem,którym chciałam przezwycieżyć cierpienie to cięcie się ! Zaczeło się od początku gimnazjum. Kiedy poszłam do nowej szkoły,nowi ludzie,nowe znajomości,nowa miłość. Ciąć zaczełam się pod koniec września,było to stopniowe, ciełam się czym się tylko dało. Najpierw lekko,później coraz mocniej, a później zrobiłam sobie rany,które strasznie bolały,nie ćwiczylam na w-fie bo bałam się ,że nauczycielka to zobaczy.  Codziennie się ciełam, po rękach,nogach gdzie się tylko dalo. To było dla mnie uzależnienie,. Uzależniłam się od cięcia  . Nie dawałam sobie z tym rady. Kiedy wreszcie przestalam,przez kilka dni tego nie robiłam,kiedy znów to zrobiłam. Moje  przyjaciółki chciały iść do pani,powiedziałam,że więcej tak nie zrobię i ostatni raz mi zaufały. Jednak te słowa nie byly prawdą.  W tym samym dniu,kiedy wróciłam do domu postanowilam napisać list pożegnalny,napisałam ,że bardzo ich kochalam , ale musialam tak zrobić ,że oni pewnie się nie przejmą tym,jeszcze przed podcięciem sobie żył, napisała do mnie przyjaciólka z bylej podstawówki,dowiedziała sie od takiej Patrycji również mojej przyjaciółki tylko,że  z gimnazjum , że się tnę ! To ona kiedyś mnie uratowała,że jeszcze żyje, napisala mi w sms ,że jeszcze raz to zrobię to pozałuje,ze to jets glupie,że ze mna gorzej niż z dzieckiem i różne takie glupoty,później napisała do mnie na gg i wysłała mi pewne opowiadanie,które dało mi do myslenia ! Kiedy  go przeczytałam,łzy same zaczeły mi lecieć ! ;(

Kolejne sposoby na odebranie życia !

Drugim sposobem jakim chciałam się zabić to powieszenie się ! Kiedy odeszłam po nie udanej pierwszej próbie zabicia się,nie zaprzestałam na tym,wiedziałam ,że prędzej czy później to zrobię . Wyjełam wtedy telefon i zadzwoniłam do kolegów, aby naszykowali mi sznurek . Nie tłumaczyłam im po co, ani dlaczego. Poszłam z dziewczynami, nadal nie wiedziały po co i gdzie idziemy.Poszłyśmy do lasu gdzie mieli na nas czekać chłopaki ze sznurkiem dla mnie.  Gdy dali mi go,dziewczyny odrazu mi go wyrwały. Wtedy myślałam,że nie wytrzymam z nimi, bo przecież to moja sprawa co chcę zrobić. Dzisiaj jestem im za to bardzo wdzięczna ! Trzecim sposobem byly tabletki . Bralam je stopniowo gdy coś mnie denerwowaly,kiedy znów dziewczyny to odkryły . Od tamtej pory ciagle mnie pilnowały. Obiecałam im ,że więcej nie będę próbować. Jednak w gimnazjum znów wróciły te myśli ;(

1 sposób popełnienia samobóstwa-nieudany

Na początek chciałam wam uświadomić na czym wogóle polega samobójstwo. A więc tak samobójstwo ? Dla wielu z was wydaję się,że to jest poprostu odebranie sobie życia, bo nie dajemy sobie z czymś rady. Jednak nie , może jest to uwolnienie od cierpienia , ale tylko dla nas . Dla rodziny,przyjaciół,nawet zwyklych znajomych,którzy nic dla nas nie znaczą,nawet się nie lubicie to będzie katastrofa. Myślisz ,że nikt nie będzie cierpiał, płakal , tesknił ? Nawet sobie nie zdajesz sprawy jak bardzo. Twoji rodzice,z którymi  pewnie się pokłóciłeś/aś mogą powiedzieć kilka słów nie potrzebnie,ale to wszystko w nerwach, Oni tak samo jak ty nie zawsze sobie ze wszystkim radzą , ale to nie jest powód na odebranie życia. Kiedy pokłócisz się z chłopakie,przyjaciółka wydaję ci się,że dla ciebie to jest koniec świata i myślisz,że już nic nikt dla ciebie nie znaczy,że nie masz po co żyć. Ale wtedy najlepszym wyjściem nie jest samobójstwo,lecz rozmowa ! Wydaję się wam głupie,rozmowa ? A co ona zdziała pogorszy wszystko,ale nawet nie wiecie ile ona daję . jak już wam mówiłam pierwszy raz chciałam popełnić w szkole podstawowej , byłam wtedy chyba w 5 klasie. Mialam problemy z chłopakiem , który mi się podobał,nie będę wnikać w szczegóły, bo to nie o to chodzi. Pierwszym sposobem,którym chciałam się  zabić jest tu utopienie się w pobliskim stawie. Było to południe,kiedy poszłam się przejść z moimi przyjaciółmi,  to właśnie wtedy dowiedziałam się tego co było powodem próby samobójczej. Kiedy dowiedziałam się tego,próbowałam uciec im i biegłam jak najszybciej,jednak oni mnie dogonili i niepozwolili bym sobie coś zrobiła,dobiegłyśmy wtedy do stawu,wyrywałam się im jednak powiedzialy,że mnie nie puszczą . Kiedy tak tam siedziałyśmy,dziewczyny postanowiły zadzwonić do tego chłopaka i mu o tym powiedzieć,kiedy zadzwoniły on zachowywał się jakby nic się nie stalo i nornalnie ze mną  rozmawiał o czym innym. To był pierwszy sposób w jaki  chciałam się zabić !

Szkoła podstawowa ? Już myśli samobójcze ?

Czeeść ! Na początek troszkę o mnie, więc tak nazywam się Małgosia. Pomimo młodego wieku, bardzo dużo wiem o życiu. Kilka razy chciałam popełnić samobójstwo . Nie będę pisać dlaczego, ale gdyby nie moji kochani przyjaciele już by mnie tu nie było ! Pierwszy raz chciałam się zabić w podstawówce, najpierw poprzez utopienie,później chciałam się powiesić, a kiedy nie udało mi się tego zrobić, wpadłam na pomysł wzięcia tabletek, fajny bezbolesny ? Jednak nie dokońca, w dalszych postach będę pisała coś więcej o tym !